Sunday, September 02, 2007

Dharamsala

Jutro idziemy na nauki Dalaj Lamy; co prawda nie mamy radia FM, wiec ciezko bedzie sluchac tlumaczenia na angielski.... :E
Anyway, sa nowe fotki na photoblog :)

m.

Tuesday, August 28, 2007

Shimla

Po hardcorowych dwoch dobach w pociagu przetluklismy sie w himalaje po zachodniej stronie Nepalu (jechalismy jednak przez Indie, w Nepalu marna pogoda) i jest cudnie - jestesmy czysci i najedzeni :)

Niestety ogolnie rzecz biorac od jedzenie indyjskiego wychodza mi kosci miesnie sciegna i zyly, wiec z irokezem jaki mi zrobila Karolina wygladam teraz jak neohipis :P

Pozdrowionka dla wszystkich,

m.

Friday, August 24, 2007

Wciaz w Darjeeling

Trochesmy tu za dlugo zabawili, bosmy sie zagapili i nam hindusi wykupili wszystkie miejscowy w pociagach, do Himaccial Pradesh jedziemy jutro, 31 godzin w pociagu do Delhi, a potem jeszcze z 6 w Himalaje.
Wszyscy kaszlemy bo zimno jak w polska jesien :P
Z braku czasu nie tluczemy sie przez Nepal, zreszta to by oznaczalo ponad dobowe przejazdy autokarem, po ktorych czulibysmy sie jak krzesla skladane.
Jutro mija nam 4 tydzien w Indiach, czasu do konca coraz mniej, trzeba sie streszczac...

Pozdrawiam Cieplo i tesknie,
Przyslijcie mi swoje adresy pocztowe,

krip.

Thursday, August 09, 2007

Udajpur

A wiec turlamy sie dalej po Indiach lawirujac pomiedzy amebami i brudnymi hindusami. Niedugo Skonczymy Rajasthan i ruszamy do Bombaju robic kariere -- czesciej update'owany jest photoblog;
Kochani, tesknie, napiszcie cos do kripa od czasu do czasu :) I dajcie znac co z naszym marinero, bo od niego ani slychu.

m.

Friday, August 03, 2007

Roading in Jaipur

Kekkijerahooo!? (What You're doin' ???)
:)))
Spedzamy milo czas w Jaipurze -- zwiedzilismy nieco staroci lecz glowna atrakcja to wspolczesne zycie hindusow -- z naszym hostem Anantem i jego kumplem Raj'em jezdzimy po okolicy z piwkiem i sluchamy muzyki, wieczorkiem indisco (zachodnie przeboje w indyjskich remiksach)

Jest dobrze :D

Wednesday, August 01, 2007

Rajastan, Jaipur

Dzis bylisy w Agrze (Ta m jest Taj Mahal); potem zmordowalo nas czekanie na dworcu w 'vipowskiej' poczekalni i juz jestesmy w Jaipurze, stolicy pustynnego Rajasthanu.
Nocujemy tu w instytucie rozwoju personalnego na podlodze :)

Slusznie Pablo napisal ze nam sie wykrusza 25% squadu ale nie o mnie chodzi tylko o jedna z tych osob, ktore odpowiadajaa na pytania retoryczne; akurat jej na imprezce w LK1 nie bylo.

Tuesday, July 31, 2007

Delhi

No to jestesmy; ludzie jak z filmow, syf jak z zycia :P Pieknie jest i dobrze sie bawimy; zapraszam do strony z fotkami (w skrotach po prawej ) :D