Dzis bylisy w Agrze (Ta m jest Taj Mahal); potem zmordowalo nas czekanie na dworcu w 'vipowskiej' poczekalni i juz jestesmy w Jaipurze, stolicy pustynnego Rajasthanu.
Nocujemy tu w instytucie rozwoju personalnego na podlodze :)
Slusznie Pablo napisal ze nam sie wykrusza 25% squadu ale nie o mnie chodzi tylko o jedna z tych osob, ktore odpowiadajaa na pytania retoryczne; akurat jej na imprezce w LK1 nie bylo.
Wednesday, August 01, 2007
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment