Juz Jordan mial byc moj
a tu taki wielki
pech
Wczoraj o 5:30 pobudka, pakowanie, pelen stan gotowosci do wyjazdu, a tu Grzesiek ma bolacy brzuch, goraczke, rzyga i bog wie co jeszcze.
No wiec zostalismy, ja natomiast uznalem za stosowne wybranie sie do lekarza z tymi kostkami, bo w sumie zmiany na lepsze sa prawie niezauwazalne.
Ten trzepnal mi antybiotyk i kazal ostro odpoczywac. wiec syf. Tamci pozbierali sie jakos i pojechali do Jordanii nad morze, zwiedzanie zostawiajac na powrotna droge, wiec inshallah uda mi sie do nich tam dojechac i pozwiedzac razem....
:(
Monday, July 31, 2006
Saturday, July 29, 2006
Moj przyjaciel kac.
Nie jest tak zle :)
Ze wzgledu na migrene Daksy (Dagmary) Jordania przeniesiona zostala na jutro. Dzis mielismy jechac do Bosry, jednak wczoraj zabalowalismy i dzis nie dalo rady wstac. Nie pamietam dokladnie co zrobilem po wejsciu do domu -- niemniej jednak rano nie mialem soczewek na oczach i nigdzie nie moglem ich znalezc (i tak mialem zmienic na nowe, no ale ... :P ).
Kostki jakby lepiej, nie bola juz jak chodze, a opuchlizna troche sie zmniejszyla i zrobila sie delikatnie twardsza, wiec wyglada na to ze sie rozsysa. Trzeba wreszcie skonczyc z tym chorowaniem i zaczac zwiedzac.
Ostani ponury jankes wyjechal i -- tu zaskok -- zostawil mi ksiazke o USA i bliskim wschodzie przy lozku kiedy spalem. wewnatrz okladki: 'From the americans - cheers!'
Dziwni ci amerykanie :)
Ze wzgledu na migrene Daksy (Dagmary) Jordania przeniesiona zostala na jutro. Dzis mielismy jechac do Bosry, jednak wczoraj zabalowalismy i dzis nie dalo rady wstac. Nie pamietam dokladnie co zrobilem po wejsciu do domu -- niemniej jednak rano nie mialem soczewek na oczach i nigdzie nie moglem ich znalezc (i tak mialem zmienic na nowe, no ale ... :P ).
Kostki jakby lepiej, nie bola juz jak chodze, a opuchlizna troche sie zmniejszyla i zrobila sie delikatnie twardsza, wiec wyglada na to ze sie rozsysa. Trzeba wreszcie skonczyc z tym chorowaniem i zaczac zwiedzac.
Ostani ponury jankes wyjechal i -- tu zaskok -- zostawil mi ksiazke o USA i bliskim wschodzie przy lozku kiedy spalem. wewnatrz okladki: 'From the americans - cheers!'
Dziwni ci amerykanie :)
Thursday, July 27, 2006
Raz podwiozom, raz nawozem.
Raz podwiozom, czyli byle do przodu:
- Brzuch juz spoko. Terapia ziemniaki+jogurt+wodka (oczyszczanie, odzywianie, dezynfekcja, prawie jak SPA) dala dobre efekty i juz pare dni temu przywalilem Falafel+jajecznica z cebula i kielbasa, nastepnego dnia soczewica, po drodze sledzik do wodki przywieziony przez ojca Arka (no nie moglem odmowic). Co do ameb, to spoko, tu ich nie ma, ale sa rozne syfy i Pawel twierdzi ze tu wszyscy maja jakies robaki. Na pewno bede musial zaliczyc ostre badania jak wroce do wawy.
- Przyjechala zajebista para polakow, Dagmara i Grzesiek, sa z Rzeszowa (Grzesiek ma bloga http://crullu.com). Przyjechali tu stopem :), chca ruszyc jutro na zwiedzanie Jordanii i chce pojechac z nimi! Zwiedzimy pewnie potem kawalek Syrii razem wiec mistrz:>
Raz nawozem, czyli Oto mi ludzka podłość kałem w źrenice bryzga,
- Problemy zdrowotne przeniosly sie na kostki. Spuchly mi obie w sobote jakos lub niedziele, i wieczorem naprawde sprawialy trudnosci w chodzeniu. Smaruje to czesto i gesto i przenioslo mi sie na tyly, spuchlo mi w okolicach sciegna achillesa, przez co wczoraj wieczorem czulem sie jak stary zreumatyzowany dziadek, prawie nie mogac chodzac. Troche straszne, szczegolnie ze chce jutro jechac do Jordanii (nie moglbym przegapic tej okacji). Lecze sie wiec ostro, wale ibuprom, wpieprzam sok pomidorowy zrobiony z koncentratu na sos. Juz tak naprawde nie moge patrzec na ten sok :P
- Hermetyczna grupa arabistow z UW okazala sie malo pomocna. Sa bardzo mili itp, jak spytalem czy moge z nimi pojechac to tak jasne, ale znow wybieraja sie gdzies (tym razem do Hamy na 3 dni) i slowa nie pisneli. Coz, na sile nie bede sie wpychal, zachowanie ocencie sami.
Sunday, July 23, 2006
życie jak w madrycie
Jesli znacie kogos w TVN24, zapodajcie im taki temat:
Oprocz masakrycznych zdjec z Libanu niech wrzuca do 'Bez komentarza' pare scen z zycia w Damaszku -- czyli ogolnie panujacy tu upal, luz, gwar i sielane :P
Jesli chodzi o zdrowie, to "sraka" , jak to ujela Monika z grupy arabistow, przescigaja sie na zakrecie do lazienki :P Dzis za rada dwoch Syryjczykow nawpieprzalem sie po gardlo ziemniakow z kefirem. Wodka nie dala rady, moze inny polski przysmak wygra z bakcylem.
Moi gburowaci sasiedzi amerykanie wyjezdzaja -- nie zeby jakos panicznie sie bali (jak masa ich kolegow) ale wakacjuja sie jeszcze w egipcie i holandii. I dobrze, moze trafia sie jacys sensowni sasiedzi, lub interesujaca pod wzgledem kulinarno-konsumpcyjnym sasiadka :>
Oprocz masakrycznych zdjec z Libanu niech wrzuca do 'Bez komentarza' pare scen z zycia w Damaszku -- czyli ogolnie panujacy tu upal, luz, gwar i sielane :P
Jesli chodzi o zdrowie, to "sraka" , jak to ujela Monika z grupy arabistow, przescigaja sie na zakrecie do lazienki :P Dzis za rada dwoch Syryjczykow nawpieprzalem sie po gardlo ziemniakow z kefirem. Wodka nie dala rady, moze inny polski przysmak wygra z bakcylem.
Moi gburowaci sasiedzi amerykanie wyjezdzaja -- nie zeby jakos panicznie sie bali (jak masa ich kolegow) ale wakacjuja sie jeszcze w egipcie i holandii. I dobrze, moze trafia sie jacys sensowni sasiedzi, lub interesujaca pod wzgledem kulinarno-konsumpcyjnym sasiadka :>
Friday, July 21, 2006
Oj...
Boli. siostry nie posluchalem i nie kupilem od razu wodki. kiedy wieczorkiem poczulem sie marnie i zaczalem wracac do domu, myslalem ze nie dojde. Cialo coraz ciezsze, jakies mroczki, pewnie bylem blady jak trup. co chwila musialem przystanac zeby oprzec sie o sciane.
Na dodatek baba wziela moj klucz do skopiowania (bo byly wymieniane zamki) i nikt mi nie otworzyl drzwi. mimo dlugiego dzwonienia, nikt nie otworzyl. Potem okazalo sie ze jednak w domu sa burkliwi amerykanscy studenci z pietra, ale z jakiegos powodu nie otworzyli..
coz. Wodki ani lekow nie mieli, nie poczuli tez zrywu opiekunczosci i nie spytali czy nie skoczyc. Coz. Posiedzialem, odpoczalem, poszedlem sam. Marne w podrozowaniu samemu jest wlasnie to-- jesli jestes chory, nikt sie Toba nie zajmie. Wodka troche pomogla, poszedlem spac, o dziwo w srodku nocy gburliwi amerykanie obudzili mnie, tylko po to zeby poczestowac mnie arakiem. paskudne. Spytali czy mam wodke, powiedzialem ze tak i niech sie czestuja. Oj,niebywale ich to ucieszylo.
Dzis troche lepiej, ale zmian niewiele. Macie jakies dobre metody na te rzeczy? Moze powinienem trzasnac to antybiotykiem? Czy po prostu wiecej wodki :) ?
Test optymizmu -- noc, ruchliwa jednokierunkowa jezdnia, 5-6 rzedow samochodow (nie ma pasow, idzie tyle ile sie zmiesci), swiatla wyjezdzaja na Ciebie zza zakretu.
Zadanie: przejsc :)
Na dodatek baba wziela moj klucz do skopiowania (bo byly wymieniane zamki) i nikt mi nie otworzyl drzwi. mimo dlugiego dzwonienia, nikt nie otworzyl. Potem okazalo sie ze jednak w domu sa burkliwi amerykanscy studenci z pietra, ale z jakiegos powodu nie otworzyli..
coz. Wodki ani lekow nie mieli, nie poczuli tez zrywu opiekunczosci i nie spytali czy nie skoczyc. Coz. Posiedzialem, odpoczalem, poszedlem sam. Marne w podrozowaniu samemu jest wlasnie to-- jesli jestes chory, nikt sie Toba nie zajmie. Wodka troche pomogla, poszedlem spac, o dziwo w srodku nocy gburliwi amerykanie obudzili mnie, tylko po to zeby poczestowac mnie arakiem. paskudne. Spytali czy mam wodke, powiedzialem ze tak i niech sie czestuja. Oj,niebywale ich to ucieszylo.
Dzis troche lepiej, ale zmian niewiele. Macie jakies dobre metody na te rzeczy? Moze powinienem trzasnac to antybiotykiem? Czy po prostu wiecej wodki :) ?
Test optymizmu -- noc, ruchliwa jednokierunkowa jezdnia, 5-6 rzedow samochodow (nie ma pasow, idzie tyle ile sie zmiesci), swiatla wyjezdzaja na Ciebie zza zakretu.
Zadanie: przejsc :)
Thursday, July 20, 2006
Zle sny, brzucha bol...
Wczoraj byl mily dzien, dzis czuje sie marnie -- przesada z syryjskim zarciem to jednak nie jest dobry pomysl. Na dodatek mialem jakis dolowy sen wywolany pewnie tym ;/ co ciekawe, dokladnie pamietam przykre, senne dyskusje o relatywizmie moralnym.
Bylem wczoraj u rodziny syryjskiego prawnika, ktorego poznalem w busie Aleppo-Damaszek. Bardzo mili, europejscy, dosc zeswiecczeni szyici ugoscili mnie na kolacje w domu.
W Damaszku spokojnie, choc w tv non-stop Liban. Amerykanscy studenci mocno poddenerwowani, zeby nie powiedziec ze sraja po gaciach. Byc moze to taka mentalnosc, inni ludzie tylko troche zaniepokojeni.
Generalnie Izrael pewnie nie odwazy sie zaatakowac Syrii, bo to by oznaczalo ze do wojny wlaczy sie Iran, choc -- you never know.
A ja tu mam jeszcze tyle do zwiedzenia :E
Bylem wczoraj u rodziny syryjskiego prawnika, ktorego poznalem w busie Aleppo-Damaszek. Bardzo mili, europejscy, dosc zeswiecczeni szyici ugoscili mnie na kolacje w domu.
W Damaszku spokojnie, choc w tv non-stop Liban. Amerykanscy studenci mocno poddenerwowani, zeby nie powiedziec ze sraja po gaciach. Byc moze to taka mentalnosc, inni ludzie tylko troche zaniepokojeni.
Generalnie Izrael pewnie nie odwazy sie zaatakowac Syrii, bo to by oznaczalo ze do wojny wlaczy sie Iran, choc -- you never know.
A ja tu mam jeszcze tyle do zwiedzenia :E
Wednesday, July 19, 2006
Kobiety...
....na calym swiecie sa naprawde takie same, co pewnie ucieszy szowinizujaca czesc z was :>
Ciekawostka: Ogromna popularnoscia wsrod syryjskich kobiet cieszy sie tu 'krem push-up na powiekszanie piersi'; ponoc idzie to kilogramami -- w sumie proste; kazda chce byc sexy, tylko czy tata pozwoli sie pokazac na ulicy bez czadoru :)
W Damaszku zrobilo sie z deka cieplej niz bylo, ale obiecalem ze nie bede narzekal na temperatury po wspanialem wiosnie jaka mielismy. Hurtem z beżofilami zalatwilismy pobyt 2 miesieczny; formalnosci bez liku. Na gore po schodach, na dol po schodach, trzy formularze, trzy zdjecia, puste pola na 'czlonkow rodziny i ich wiek', formularze oczywiscie arabsko/francuskie. Znaczki skarbowe, ksero dokumentow, jeden chwilowo zagubiony przez urzad paszport (nie moj) i zalatwione :>
Inszallah (jak bog da, jak to sie mowi przy kazdej prawie okazji) w weekend wycieczka do Basry.
Congratsy dla mojej siostry, ktora dolaczyla do grona Pieknych Sztuk :D
Ciekawostka: Ogromna popularnoscia wsrod syryjskich kobiet cieszy sie tu 'krem push-up na powiekszanie piersi'; ponoc idzie to kilogramami -- w sumie proste; kazda chce byc sexy, tylko czy tata pozwoli sie pokazac na ulicy bez czadoru :)
W Damaszku zrobilo sie z deka cieplej niz bylo, ale obiecalem ze nie bede narzekal na temperatury po wspanialem wiosnie jaka mielismy. Hurtem z beżofilami zalatwilismy pobyt 2 miesieczny; formalnosci bez liku. Na gore po schodach, na dol po schodach, trzy formularze, trzy zdjecia, puste pola na 'czlonkow rodziny i ich wiek', formularze oczywiscie arabsko/francuskie. Znaczki skarbowe, ksero dokumentow, jeden chwilowo zagubiony przez urzad paszport (nie moj) i zalatwione :>
Inszallah (jak bog da, jak to sie mowi przy kazdej prawie okazji) w weekend wycieczka do Basry.
Congratsy dla mojej siostry, ktora dolaczyla do grona Pieknych Sztuk :D
Monday, July 17, 2006
Damascus trivia
- Some trivia:
- W damaszku mozna nie chodzic na zakupy, tylko na zadarmo --- idziesz na suq dla sklepow, pytasz o cene - chca sprzedac Ci karton, wiec prosisz o np. 7 pomidorow -- gadaja, gadaja, w koncu mowia:bierz te 7 pomidorow i spadaj :D Mozna sie niezle oblowic za friko, szczegolnie jak ma sie ze soba europejsko-odziana kolezanke :P
- W damaszku nie ma koncepcji pasow na ulicy -- ani zebry ani linii oddzielajacych pasy:D na ulicy jedzie tyle samochodow ile sie miesci, przez ulice przechodzi sie od tak -- unikajac samochodow
- Mozna tu spotkac gosci siedzacych na ulicy i rozmieniajacych pieniadze --naprawdenie wiem jak na tym zarabiaja. (Edit: dowiedzialem sie, ze wlasciwie to sprzedaja jakies kupony na loterie, czy Allah wie co.
- Sa tu 3 typy kobiet -- Chrzescijanki, ubierajace sie jak europejki, wieczorem ubierajace sie jak wow. Muzulmanki w skromnych europejskich strojach, ale z chustami na glowie, oraz tajnych agentow--kobity odslaniaja jenie oczy spod czarnego czadoru -- tylko po to zeby zaslonic je czarnymi okularami :)
- :D polacy tu niezle wodke wala :D
Saturday, July 15, 2006
Hafla
Wczoraj beżowisko -- tak studenci z arabistyki nazywaja arabow - beże, co by sie nie polapali :) A czemu beż, to mozna sie domyslic. Na beżowisku oczywiscie cala armia wylansowanych i wyżelowanych beży, obowiazkowa paczka Malrboro wystaje z kieszeni. Do tego oczywiscie cale lachonarium arabsko-bulgarskie, oczywiscie same chrzescijanki - w koncu wiadomo, ze chrzescijanie to rozpustnicy :) Muzulmanskie kobiety chodza tu czasem niezle zawiniete. Oczywiscie na czarno i wystaja tylko oczy :>
Znajomi pomogli mi tu wynajac pokoj, sa tu same pokolonialne kamienice, w marnym stanie. jak francuzi to zostawili, to arabowie juz raczej bardzo nie sprzatali, ew dokonywali prowizorycznych napraw/nadbudowek. wyglada to niezbyt solidnie. Pokoje wysokie, ogromne drzwi, okna, stare ale zaniedbane meble. klimat osobliwy.
Skombinowalem sobie ksiazke do arabskiego :) i szukam jakichs ludzi do zwiedzenia syrii-- generalnie wiekszosc tu zna dobrze arabski i juz wiele widziala, ale moze ktos sie znajdzie.
Wize Libanska moge sobie..zjesc. Pewnie lepiej ode mnie wiecie ze jest tam zadyma (tu telewizja pewnie nie pokazuje wszystkiego, zreszta po arabsku), ale raczej nie ma obaw ze cos sie stanie z Syria, mimo ze Izrael sie odgraza ze Damaszek to siedlisko Hamasu. Ludzie prognozuja, ze konflikt powinien sie szybko zakonczyc -- lwia czesc dochodu Libanu to turystyka, to panstwo nie moze sobie pozwolic na zbyt dlugi przestoj, beda chcieli to zakonczyc jak najszybciej.
Narazie tyle :) Piszcie co tam u was, piszcie mi sms'y z bramki, zawsze to milo:>
dzieki nF za smsa :)
Caluski habibani (jesli sie nie myle),
m.
Znajomi pomogli mi tu wynajac pokoj, sa tu same pokolonialne kamienice, w marnym stanie. jak francuzi to zostawili, to arabowie juz raczej bardzo nie sprzatali, ew dokonywali prowizorycznych napraw/nadbudowek. wyglada to niezbyt solidnie. Pokoje wysokie, ogromne drzwi, okna, stare ale zaniedbane meble. klimat osobliwy.
Skombinowalem sobie ksiazke do arabskiego :) i szukam jakichs ludzi do zwiedzenia syrii-- generalnie wiekszosc tu zna dobrze arabski i juz wiele widziala, ale moze ktos sie znajdzie.
Wize Libanska moge sobie..zjesc. Pewnie lepiej ode mnie wiecie ze jest tam zadyma (tu telewizja pewnie nie pokazuje wszystkiego, zreszta po arabsku), ale raczej nie ma obaw ze cos sie stanie z Syria, mimo ze Izrael sie odgraza ze Damaszek to siedlisko Hamasu. Ludzie prognozuja, ze konflikt powinien sie szybko zakonczyc -- lwia czesc dochodu Libanu to turystyka, to panstwo nie moze sobie pozwolic na zbyt dlugi przestoj, beda chcieli to zakonczyc jak najszybciej.
Narazie tyle :) Piszcie co tam u was, piszcie mi sms'y z bramki, zawsze to milo:>
dzieki nF za smsa :)
Caluski habibani (jesli sie nie myle),
m.
Friday, July 14, 2006
@Damascus
Przeltuklem sie przez cala Turcje gadajac z bardzo religijnym muzulmanimem, ktory ostro namawial mnie do przejscia na Islam:)
Stamtad taksa (ponoc busow nie ma, ale moze wkrecali) przez granice. Pustynnie tu. Potem autobus do Damaszku, syryjski prawnik z zona zapraszaja do siebie :)
Poki co siedze z polakami (dzis mnie przenocowali fajni ludzie z arabistyki), znajomy skombinowal chyba jakis pokoj. Bez arabskiego czuje sie tu troche zagubiony - prawie ze mister-ok :) Sproboje sie wkrecic w wycieczke do Palmyry, potem zobaczymy co i jak.
Benzyna jest tu za darmo na a na suk'u (bazarze) mozna dostac warzywa/owoce za darmo :PPPP
Ciekawy jestem co u Pawla?
Stamtad taksa (ponoc busow nie ma, ale moze wkrecali) przez granice. Pustynnie tu. Potem autobus do Damaszku, syryjski prawnik z zona zapraszaja do siebie :)
Poki co siedze z polakami (dzis mnie przenocowali fajni ludzie z arabistyki), znajomy skombinowal chyba jakis pokoj. Bez arabskiego czuje sie tu troche zagubiony - prawie ze mister-ok :) Sproboje sie wkrecic w wycieczke do Palmyry, potem zobaczymy co i jak.
Benzyna jest tu za darmo na a na suk'u (bazarze) mozna dostac warzywa/owoce za darmo :PPPP
Ciekawy jestem co u Pawla?
Tuesday, July 11, 2006
@Istanbul
Dojechalem calo do Stambulu, z mala przygoda, kiedy to zostalem wyrzucony z pociagu przez @)!(*%#@*)%$# wegierskiego konduktora, tuz przed granica z Serbia. (Wkurzal sie ze mam kombinowany bilet, moim zdaniem chcial wyciagnac lapowe). Whatever. Dalo rade przejsc granice na piechote a potem zlapac stopa az do Belgradu, nawet byc chwile przed pociagiem :)
Za dwa dni Damaszek, a poki co zwiedzanie -- meczety, bosfor, tureckie bazary.
Pyszna jest tu herbata :)
Za dwa dni Damaszek, a poki co zwiedzanie -- meczety, bosfor, tureckie bazary.
Pyszna jest tu herbata :)
Saturday, July 08, 2006
Friday, July 07, 2006
Jeszcze organizacyjne.
Dwie sprawy:
- Kto jest w Wawie 7-11 sierpnia ? Wtedy trzeba zanieść papiery na UW, niby jeden rodzic będzie ale miło miec kogoś w zapasie.
- Zapodajcie mi swoje adresy korespondencyjne :) to kartki jakieś pewnie dostaniecie.
- Dziś rano obudziłem się z pryszczem na nosie. Of bosshhhshshe!
Thursday, July 06, 2006
Raz dwa trzy
Subscribe to:
Posts (Atom)


