Tuesday, August 28, 2007

Shimla

Po hardcorowych dwoch dobach w pociagu przetluklismy sie w himalaje po zachodniej stronie Nepalu (jechalismy jednak przez Indie, w Nepalu marna pogoda) i jest cudnie - jestesmy czysci i najedzeni :)

Niestety ogolnie rzecz biorac od jedzenie indyjskiego wychodza mi kosci miesnie sciegna i zyly, wiec z irokezem jaki mi zrobila Karolina wygladam teraz jak neohipis :P

Pozdrowionka dla wszystkich,

m.

3 comments:

Anonymous said...

Już odliczam spokojnie dni do Twojego powrotu. Mam nadzieje,ze wrócisz na kilka dni do domu a nie do boskiego pablo :)Mogłabym Cię oprać i odżywić.
Pewnie na pierwszy obiad to zjadłbyś domową zupę pomidorową.
Z Paryża wróciłam w niedziele wieczorem.Mam 3 klisze zdjęć do wywołania.Zrobiłam 8 "spacerów" z przewodnika aż mi nogi uszami wyszły; to znaczy chodziłam bez przerwy od 11 rano do 19 wieczorem i dopełzałam do domu.Buziaki

Marcin Koziej said...

Bah, mial byc update fotek z Shimla, ale komputery tu maja wszedzie dupne, windowsy do kitu no i nie mozna takiego cuda uczynic, jak przeskalowac zdjec.
masakra.

Pawel said...

do mnie wracaj, wracaj do mnie :P