Wczoraj byl mily dzien, dzis czuje sie marnie -- przesada z syryjskim zarciem to jednak nie jest dobry pomysl. Na dodatek mialem jakis dolowy sen wywolany pewnie tym ;/ co ciekawe, dokladnie pamietam przykre, senne dyskusje o relatywizmie moralnym.
Bylem wczoraj u rodziny syryjskiego prawnika, ktorego poznalem w busie Aleppo-Damaszek. Bardzo mili, europejscy, dosc zeswiecczeni szyici ugoscili mnie na kolacje w domu.
W Damaszku spokojnie, choc w tv non-stop Liban. Amerykanscy studenci mocno poddenerwowani, zeby nie powiedziec ze sraja po gaciach. Byc moze to taka mentalnosc, inni ludzie tylko troche zaniepokojeni.
Generalnie Izrael pewnie nie odwazy sie zaatakowac Syrii, bo to by oznaczalo ze do wojny wlaczy sie Iran, choc -- you never know.
A ja tu mam jeszcze tyle do zwiedzenia :E
Thursday, July 20, 2006
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

No comments:
Post a Comment