Thursday, July 27, 2006

Raz podwiozom, raz nawozem.

Raz podwiozom, czyli byle do przodu:

  • Brzuch juz spoko. Terapia ziemniaki+jogurt+wodka (oczyszczanie, odzywianie, dezynfekcja, prawie jak SPA) dala dobre efekty i juz pare dni temu przywalilem Falafel+jajecznica z cebula i kielbasa, nastepnego dnia soczewica, po drodze sledzik do wodki przywieziony przez ojca Arka (no nie moglem odmowic). Co do ameb, to spoko, tu ich nie ma, ale sa rozne syfy i Pawel twierdzi ze tu wszyscy maja jakies robaki. Na pewno bede musial zaliczyc ostre badania jak wroce do wawy.
  • Przyjechala zajebista para polakow, Dagmara i Grzesiek, sa z Rzeszowa (Grzesiek ma bloga http://crullu.com). Przyjechali tu stopem :), chca ruszyc jutro na zwiedzanie Jordanii i chce pojechac z nimi! Zwiedzimy pewnie potem kawalek Syrii razem wiec mistrz:>

Raz nawozem, czyli Oto mi ludzka podłość kałem w źrenice bryzga,

  • Problemy zdrowotne przeniosly sie na kostki. Spuchly mi obie w sobote jakos lub niedziele, i wieczorem naprawde sprawialy trudnosci w chodzeniu. Smaruje to czesto i gesto i przenioslo mi sie na tyly, spuchlo mi w okolicach sciegna achillesa, przez co wczoraj wieczorem czulem sie jak stary zreumatyzowany dziadek, prawie nie mogac chodzac. Troche straszne, szczegolnie ze chce jutro jechac do Jordanii (nie moglbym przegapic tej okacji). Lecze sie wiec ostro, wale ibuprom, wpieprzam sok pomidorowy zrobiony z koncentratu na sos. Juz tak naprawde nie moge patrzec na ten sok :P
  • Hermetyczna grupa arabistow z UW okazala sie malo pomocna. Sa bardzo mili itp, jak spytalem czy moge z nimi pojechac to tak jasne, ale znow wybieraja sie gdzies (tym razem do Hamy na 3 dni) i slowa nie pisneli. Coz, na sile nie bede sie wpychal, zachowanie ocencie sami.

No comments: