Boli. siostry nie posluchalem i nie kupilem od razu wodki. kiedy wieczorkiem poczulem sie marnie i zaczalem wracac do domu, myslalem ze nie dojde. Cialo coraz ciezsze, jakies mroczki, pewnie bylem blady jak trup. co chwila musialem przystanac zeby oprzec sie o sciane.
Na dodatek baba wziela moj klucz do skopiowania (bo byly wymieniane zamki) i nikt mi nie otworzyl drzwi. mimo dlugiego dzwonienia, nikt nie otworzyl. Potem okazalo sie ze jednak w domu sa burkliwi amerykanscy studenci z pietra, ale z jakiegos powodu nie otworzyli..
coz. Wodki ani lekow nie mieli, nie poczuli tez zrywu opiekunczosci i nie spytali czy nie skoczyc. Coz. Posiedzialem, odpoczalem, poszedlem sam. Marne w podrozowaniu samemu jest wlasnie to-- jesli jestes chory, nikt sie Toba nie zajmie. Wodka troche pomogla, poszedlem spac, o dziwo w srodku nocy gburliwi amerykanie obudzili mnie, tylko po to zeby poczestowac mnie arakiem. paskudne. Spytali czy mam wodke, powiedzialem ze tak i niech sie czestuja. Oj,niebywale ich to ucieszylo.
Dzis troche lepiej, ale zmian niewiele. Macie jakies dobre metody na te rzeczy? Moze powinienem trzasnac to antybiotykiem? Czy po prostu wiecej wodki :) ?
Test optymizmu -- noc, ruchliwa jednokierunkowa jezdnia, 5-6 rzedow samochodow (nie ma pasow, idzie tyle ile sie zmiesci), swiatla wyjezdzaja na Ciebie zza zakretu.
Zadanie: przejsc :)
Friday, July 21, 2006
Subscribe to:
Post Comments (Atom)

1 comment:
od czego odgryzlas mieszkanie?
Post a Comment