Saturday, July 29, 2006

Moj przyjaciel kac.


(w tle Pawel :)
Nie jest tak zle :)
Ze wzgledu na migrene Daksy (Dagmary) Jordania przeniesiona zostala na jutro. Dzis mielismy jechac do Bosry, jednak wczoraj zabalowalismy i dzis nie dalo rady wstac. Nie pamietam dokladnie co zrobilem po wejsciu do domu -- niemniej jednak rano nie mialem soczewek na oczach i nigdzie nie moglem ich znalezc (i tak mialem zmienic na nowe, no ale ... :P ).

Kostki jakby lepiej, nie bola juz jak chodze, a opuchlizna troche sie zmniejszyla i zrobila sie delikatnie twardsza, wiec wyglada na to ze sie rozsysa. Trzeba wreszcie skonczyc z tym chorowaniem i zaczac zwiedzac.

Ostani ponury jankes wyjechal i -- tu zaskok -- zostawil mi ksiazke o USA i bliskim wschodzie przy lozku kiedy spalem. wewnatrz okladki: 'From the americans - cheers!'
Dziwni ci amerykanie :)



3 comments:

Anonymous said...

Ale teraz gdy bierzesz antybiotyk to nie wolno używac alkoholu wewnetrznie.Ani kropli.

Anonymous said...

marcin, polewaj sie wodka w takim razie.. rob kapiele w rumie i myj wlosy w curacao :)

Marcin Koziej said...

Nie mozna? Ojej :) pierwsze slysze :P